ROZMOWA Z IRENE HANNON
Irene Hannon jest bestselerową i
wielokrotnie nagradzaną autorką. Napisała ponad pięćdziesiąt powieści, wśród
których są romanse z wątkiem sensacyjnym, współczesne romanse oraz powieści
typowo kobiece. Irene posiada tytuł licencjata z psychologii i magistra z
dziennikarstwa. Przez wiele lat pracowała na dwóch etatach, aż w końcu
zrezygnowała ze stanowiska dyrektora ds. komunikacji korporacyjnej w firmie
Fortune 500, aby zostać pełnoetatową pisarką. Wszystkie jej powieści charakteryzuje
światopogląd chrześcijański. W wolnym czasie lubi gotować, uprawiać ogród i
śpiewać. Jako wykwalifikowana wokalistka śpiewała główne role w wielu
musicalach. Jest także solistką w swoim kościele parafialnym. Kiedy nie jest
zajęta, wówczas wraz z mężem podróżuje, w sobotnie poranki chodzi do ulubionej
kawiarni i spędza czas z rodziną. Mieszkają w Missouri. W Polsce możemy
przeczytać trzy jej książki: „Pewnego lata”, „Tej idealnej wiosny” i „Przystań
Nadziei”.
Agnes Anne Rose: Witam Cię bardzo serdecznie, Irene, i
dziękuję, że poświęciłaś czas, aby dzisiaj ze mną porozmawiać. Czy zawsze
uważałaś siebie za pisarkę? Możesz opowiedzieć coś o swojej drodze wydawniczej?
Irene Hannon: Cieszę się, że tutaj jestem! Tak,
zawsze uważałam się za pisarkę. Myślę, że pisarzem człowiek się rodzi, a nie
jest stworzony, natomiast pisanie, jak każdy inny talent, jest darem. Niemniej,
w młodości nigdy nie uważałam pisania powieści jako realny wybór swojej
kariery. Wszyscy wiedzą, jak trudno jest zarabiać na życie w jakiejkolwiek
twórczej dziedzinie, a ja nie chciałam się martwić tym, że nie będę mieć
wystarczająco dużo pieniędzy na życie. Po skończeniu studiów dziennikarskich
podjęłam pracę w świecie biznesu, gdzie pisałam codziennie i wtedy nocami
zaczęłam pisać książki. Sprzedaż mojej pierwszej książki zajęła dużo czasu, a
po drodze było wiele niepowodzeń. Mimo to nadal pisałam i ostatecznie
osiągnęłam sukces, który pozwolił mi porzucić korporacyjny świat i pisać w
pełnym wymiarze godzin.
AAR: Kim byli ludzie, którzy Cię zachęcali i
dostrzegali w Twoim pisaniu potencjał?
IH: Na początku to moi rodzice byli dla mnie
największym wsparciem. Uwierzyli we mnie, co dało mi pewność, że mogę
spróbować. Mój tata wciąż mnie zachęca i wiem, że moja mama czuwa nade mną z
nieba. Pierwszą osobą, która przekonała mnie, że posiadam poważny potencjał,
była moja nauczycielka języka angielskiego w szkole średniej. Była również
pasjonatką siły języka i to ona przekazała mi tę pasję.
AAR: Jak wspomniałam wyżej, fabuła Twoich książek opiera
się na światopoglądzie chrześcijańskim. Co sprawiło, że zdecydowałaś się
tworzyć beletrystykę chrześcijańską?
IH: Dwie rzeczy. Po pierwsze, zawsze wierzyłam, że
można opowiadać ciekawe historie bez wulgaryzmów, jawnej przemocy lub scen
łóżkowych. Beletrystyka chrześcijańska jest idealnym domem dla tego rodzaju
opowieści. Lubię ten gatunek, ponieważ jest pełen nadziei i koncentruje się na
rzeczach, które naprawdę mają znaczenie. Pomimo tego, element wiary w moich
książkach wydaje się niewielki. Zazwyczaj pokazuję bohaterów, którzy żyją w
wierze, a nie o niej mówią, lecz jasne jest, że ich przekonania wpływają na
wszystkie ich wybory.
AAR: W jaki sposób sprawiasz, by opowieść stała się
wiarygodna, szczególnie kiedy osobiście nie zetknęłaś się z trudnościami, które
przeżyli Twoi bohaterowie?
IH: Pomagają mi moje studia psychologiczne. Podobnie
jak moja praca sceniczna, która wymaga ode mnie odgrywania różnych ról i
stawania się inną osobą. Podsumowując, empatia jest tutaj kluczem. Musisz
postawić się w roli bohatera i postarać się wyobrazić sobie, co on czuje. W
dużej mierze pomaga także czytanie, ponieważ istnieje wielu wspaniałych
autorów, którzy stworzyli postacie, które pomagają nam lepiej zrozumieć ogrom
różnych doświadczeń i wyzwań.
![]() |
Wydawnictwo Replika tłum. Piotr Kuś |
AAR: A teraz porozmawiajmy o książkach, które
zostały opublikowane w Polsce. Pierwszą z nich jest „Pewnego lata”. Powieść
została wydana w 2013 roku. Według polskich recenzentów jest to piękna opowieść
o sile wiary i relacji międzyludzkich, jak również zadziwiającym splocie
wydarzeń, który pewnego lata zetknął ze sobą losy kilkorga ludzi. Czy mogłabyś
powiedzieć nam, co zainspirowało Cię do napisania tej książki?
IH: Chciałam napisać książkę o uzdrowieniu relacji
pomiędzy rodzeństwem. Stworzyłam więc historię, w której dwie bardzo różniące
się od siebie siostry i żyjące przez dość długi czas z dala od siebie,
spotykają się pewnego lata, aby poradzić sobie z kryzysem rodzinnym. Trzeba
przezwyciężyć urazę, wzajemną rywalizację i bolesną przeszłość. Przesłanie,
które chciałam zawrzeć jest takie, że nigdy nie jest za późno, aby naprawić
krzywdy i zacząć wszystko od nowa, i że przebaczenie win z przeszłości stanowi
często klucz do lepszej przyszłości.
AAR: Twoja kolejna książka, zatytułowana „Tej
idealnej wiosny”, została opublikowana w Polsce w 2014 roku. Niektórzy polscy
czytelnicy mówią, że jest to przyjemna lektura o sile modlitwy i wiary w to, że
nasze losy są zapisane przez jakąś siłę wyższą i wszystko, co się dzieje z
ludźmi prowadzi ich ku temu, co jest im przeznaczone. Czy mogłabyś powiedzieć
nam, jak wspominasz pracę nad tą książką?
IH: „Tej idealnej wiosny” zaczyna się od listu małej
dziewczynki, w którym prosi biznesmena filantropa o pomoc w zaplanowaniu
urodzinowej niespodzianki dla swojego starszego sąsiada. Ostatecznie ten prosty
gest dobroci dotyka wielu ludzi i przynosi mnóstwo błogosławieństwa. Jednym z
przesłań tej książki jest to, że wszystko, co robimy może wywołać efekt fali i
że łaska może wejść w nasze życie w najbardziej nieoczekiwany sposób. To
piękna, podnosząca na duchu opowieść o drugich szansach i rozpoczynaniu
wszystkiego od nowa.
AAR: Kilka tygodni temu przeczytałam „Przystań
Nadziei”, która została wydana w Polsce w zeszłym roku. Jestem pod wielkim
wrażeniem tej powieści. Nie mogę o niej zapomnieć. Pozwól, że zapytam, jak
pojawił się pomysł opowiedzenia historii Tracy i Michaela?
IH: Zawsze chciałam napisać książkę o pięknym wybrzeżu
Oregonu, więc kilka lat temu pojechałam tam, aby zebrać materiały na temat
miejsca akcji. Jedną z roślin uprawianych w Oregonie jest żurawina.
Postanowiłam więc stworzyć bohaterkę, która jest właścicielką rodzinnej farmy
żurawinowej przeżywającej trudności finansowe. Towarzyszy jej także głęboki
smutek. Michael przybywa do Przystani Nadziei w poszukiwaniu odpowiedzi… i
odkupienia. Ukrywa tę bolesną tajemnicę i głęboki żal. Chciałam zabrać
czytelników w podróż z tymi dwiema zranionymi duszami, które znajdują
uzdrowienie, nadzieję i miłość. Jest też druga historia o starszej kobiecie,
która ma pretensje izolujące ją od wielu lat od otoczenia. Kluczową częścią tej
historii jest obserwowanie jej transformacji, gdy zaczyna ona wchodzić w
interakcje z Michaelem.
![]() |
Wydawnictwo Replika tłum. Monika Orłowska |
AAR: Oprócz tych trzech książek, o których
rozmawiałyśmy powyżej, napisałaś ich znacznie więcej. Czy mogłabyś wybrać jedną
z nich i zarekomendować ją swoim polskim czytelnikom? Powiedz, dlaczego akurat
ta.
IH: Poleciłabym jedną z książek pochodzących
z serii „Przystań Nadziei”. Oprócz pierwszego tytułu – „Przystań Nadziei” – są
jeszcze cztery… i co najmniej trzy w drodze. Cieszę się, że czytelnicy na całym
świecie przyjęli to małe nadmorskie miasteczko w stanie Oregon. „Driftwood
Bay”, najnowsza powieść z serii „Przystań Nadziei”, cieszy się szczególną
popularnością. Każda historia jest autonomiczna, ale we wszystkich pojawia się
kilka drugorzędnych postaci, jak Floyd i Gladys, moja para mew; przekomarzający
się duchowni z dwóch kościołów w mieście; oraz Charley Lopez, artysta prowadzący
stoisko z taco na nabrzeżu. Zapraszam wszystkich czytelników tej strony do
odwiedzenia Przystani Nadziei i poznania ich!
AAR: Jaka jest najbardziej zaskakująca rzecz,
którą odkryłaś podczas pisania książki/książek?
IH: To, że pisanie nigdy nie staje się łatwiejsze. Ludzie,
którzy nie są pisarzami, nie zawsze to rozumieją. Ale prawda jest taka, że im
dłużej to robię, tym jest mi trudniej. To dlatego, że chcę, aby każda książka była
lepsza od poprzedniej, więc zawsze staram się ją ulepszać. I z każdą książką,
którą piszę uczę się czegoś nowego.
AAR: Czy wśród bohaterów, których stworzyłaś, masz
swojego ulubionego? Jeśli tak, to który? I co czyni go tak wyjątkowym?
IH: Uwielbiam wszystkie moje postacie, ale ulubionym
bohaterem czytelników jest Charley Lopez, czyli postać z „Przystani Nadziei”, o
której wspomniałam powyżej. On zawsze ma do powiedzenia coś mądrego i wydaje
się, że dużo wie o innych. Dostałam od czytelników więcej komentarzy dotyczących
tej postaci, niż na temat wszystkich innych moich bohaterów razem wziętych i pojawiających
się w pozostałych książkach.
AAR: Twoja najnowsza książka „Dark Ambitions” została
wydana w październiku. Jest to trzecia część serii zatytułowanej „Code of Honor”.
Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej na temat tej powieści i całej serii?
IH: Pisząc skupiam się na dwóch gatunkach –
współczesnym romansie i romansie z wątkiem sensacyjnym. „Dark Ambitions” to powieść
trzymająca w napięciu. Seria „Code of Honor” przedstawia troje przyjaciół z
dzieciństwa pochodzących z trudnych środowisk, których więź w miarę upływu
czasu… i grożącego im niebezpieczeństwa jeszcze bardziej się umocniła. Będąc
dziećmi przysięgli sobie, że uczynią świat lepszym, i to jest ten kod, według
którego żyją – stąd wziął się tytuł serii. „Dark Ambitions” to trzecia książka
z serii, która opowiada o byłym pilocie wojskowym, który obecnie prowadzi obóz
dla przybranych dzieci. Historia zaczyna się, gdy w obozie odkryty zostaje ślad
krwi na śniegu. Wtedy były pilot wynajmuje prywatnego detektywa, aby ten pomógł
mu rozwiązać zagadkę śladu krwi. Lecz im bardziej zagłębiają się w sprawę, tym
większe grozi im niebezpieczeństwo, ponieważ ktoś nie chce, aby prawda została
odkryta. Jest to historia trzymająca w napięciu z zakończeniem, którego
większość czytelników nie jest w stanie przewidzieć. I jak w przypadku
wszystkich moich książek tworzących serie, tutaj też każda jest autonomiczna.
Nie ma wątków fabularnych, które przenoszą się z książki na książkę.
![]() |
Wydawnictwo Dreams tłum. Emilia Niedzieska |
AAR: Czy mogłabyś zdradzić nam, jaki jest styl
Twojej pracy? Czy jesteś planistką, czy piszesz to, co akurat przyjdzie Ci do
głowy?
IH: Trochę i jedno, i drugie. Przed rozpoczęciem
pisania spędzam sporo czasu na poznawaniu swoich postaci i kreśleniu podstawowej
fabuły. Na wczesnym etapie robię też dużo badań. Gdy zaczynam pisać, pozwalam,
aby to historia przejęła kontrolę. Nie mam jednak ani konspektu, ani nawet planu
pisania sceny po scenie.
AAR: Napisałaś więcej niż pięćdziesiąt książek. Czy kiedykolwiek
ogarniały Cię jakieś wątpliwości?
IH: Często – szczególnie wtedy, gdy próbuję wymyślić,
dokąd udać się ze swoją kolejną książką. Ten etap wydaje mi się bardzo
bezproduktywny, ponieważ na stronie nie pojawiają się żadne słowa. A zatem
myślę. Wiem, że to część mojego pisarskiego procesu, ale czasami myślę, że
wątki tej historii nigdy nie połączą się ze sobą lub że nie wpadnę na naprawdę sugestywny
pomysł. Mój mąż mógłby opowiedzieć Ci o tych wątpliwościach, ponieważ to on
musi tego słuchać!
AAR: Jak wspomniałam wyżej, jesteś autorką otrzymującą
szereg nagród. Na przykład siedmiokrotnie byłaś finalistką nagrody RITA, a trzy
razy ją zdobyłaś. Ta nagroda uważana jest za Oscara w dziedzinie romansów. Ale zdobyłaś
także znacznie więcej nagród. Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej na ich
temat?
IH: Miałam szczęście, że moja praca została doceniona
wieloma nagrodami, wśród których znalazły się także National Readers’ Choice,
Daphne du Maurier Award, Retailers’ Choice, Booksellers’ Best, Carol Award i
Reviewers’ Choice. Ta ostatnia przyznawana jest przez magazyn RT Book Reviews. Nagroda za całokształt twórczości przyznawana
przez RT Book Reviews dotyczyła
całego mojego dorobku literackiego i była dla mnie wyjątkowa. Lecz ta, która ma
dla mnie największe znaczenie wprowadziła mnie do galerii sław amerykańskich pisarzy.
Dzieje się tak po trzykrotnym zdobyciu nagrody RITA w tej samej kategorii, a
tylko szesnastu autorów dokonało tego w prawie czterdziestoletniej historii
organizacji.
AAR: Co oznacza dla Ciebie sukces literacki? W
jaki sposób zmienił on Twoje życie?
IH: Ogromnym błogosławieństwem okazało się zarabianie
na życie dzięki pisaniu powieści. Pracuję przez wiele godzin, ale mój
harmonogram dnia jest znacznie bardziej elastyczny, niż wtedy, gdy pracowałam w
korporacji. Tak więc od czasu do czasu wraz z mężem możemy wymknąć się na lunch
do uroczego miejsca na wsi. Poza tym moje życie nie zmieniło się tak bardzo, ponieważ
moje priorytety są takie same… wiara, rodzina i pisanie. Mój mąż i ja mieszkamy
w tym samym domu, który kupiliśmy po ślubie, na długo zanim odniosłam duży
literacki sukces. Udzielam więcej wywiadów i mam więcej spotkań autorskich, niż
kiedyś, ale kiedy jestem w domu (to moje ulubione miejsce), jestem tą samą
Irene, którą zawsze byłam. Nigdy nie potrzebuję rzeczy materialnych do tego,
aby być szczęśliwą, i chociaż cieszę się chwilami splendoru, który zawdzięczam
swojemu sukcesowi, cieszę się, że większość dni spędzam w spokoju i kameralnie.
AAR: Na koniec chciałabym zapytać Cię, czy obecnie
nad czymś pracujesz. Czy mogłabyś podzielić się tym ze swoimi czytelnikami?
IH: Zawsze pracuję nad jakąś książką. W kwietniu ukaże
się szósta część serii „Przystań Nadziei”. Jej tytuł to „Starfish Pier”. Przyszłej
jesieni rozpocznę nową serię romansów z wątkiem sensacyjnym, w której udział
biorą trzy siostry zaangażowane w poszukiwanie prawdy. Ta seria nosi tytuł „Triple
Threat”, a jej pierwsza część zatytułowana jest „Point of Danger”. Tak więc
przede mną wiele powieści!
AAR: Irene, bardzo dziękuję Ci za tę miłą rozmowę. To
była dla mnie ogromna przyjemność móc z Tobą porozmawiać. Czy jest coś, co
chciałabyś dodać albo powiedzieć swoim polskim czytelnikom?
IH: Cieszę się, że kilka moich książek zostało przetłumaczonych
na język polski i mam nadzieję, że w przyszłości zostaną przetłumaczone
kolejne. Dziękuję wszystkim, którzy czytali lub kupili moje książki wydane w
języku polskim. Tych, którzy czytają po angielsku zapraszam do odwiedzenia
mojej strony na Facebooku (https://www.facebook.com/Irene-Hannon-426433004084567/),
gdzie prawie codziennie rozmawiam z czytelnikami. Natomiast moja strona
internetowa (www.irenehannon.com)
zawiera więcej informacji na temat wszystkich moich książek i mojej
przeszłości. Dziękuję, Agnieszko, za zaproszenie. Było mi bardzo miło!
Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose
Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj
If you want to read this interview in English, please click here.