poniedziałek, 2 grudnia 2019

Staram się, aby moje historie podnosiły na duchu, przynosząc światu Bożą nadzieję...




ROZMOWA Z SUSAN ANNE MASON




Susan Anne Mason to pisarka pochodząca z Kanady, która pisze romanse z elementem duchowości. Jej celem jest tworzenie porywających opowieści o przebaczeniu i odkupieniu. Zawsze czytała i pisała, i te dwie czynności były obecne w jej życiu odkąd pamięta.  Zaczęła pisać już jako nastolatka. Chociaż jej pierwsza powieść została odrzucona, to jednak autorka nie poddała się. Ponad trzydzieści lat później ponownie zajęła się pisaniem i wreszcie jej książka została opublikowana! Susan mieszka na przedmieściach Toronto, gdzie pracuje w niepełnym wymiarze godzin jako sekretarka w kościele. Jest żoną i matką dwojga niesamowitych dzieci oraz członkinią American Christian Fiction Writers (ACFW) i Romance Writers of America (RWA). Oprócz pisania lubi robić albumy i odkrywać w Internecie historię swojej rodziny. Dotychczas w Polsce wydano pięć jej książek, tj. serię zatytułowaną „Mieć odwagę, by marzyć” („Irlandzkie łąki”, „Szlachetne serce” i „Przysięga miłości”), „Spadkobierca” oraz „Najlepsze chęci”, które stanowią pierwszą część serii „Kanadyjskie wyprawy”.




Agnes Anne Rose: Susan, jestem naprawdę zaszczycona, że zgodziłaś się na ten wywiad i w związku z tym możemy teraz porozmawiać. We wrześniu ukazała się w Polsce książka „Najlepsze chęci”. Jak wspomniałam powyżej, powieść ta stanowi pierwszą część serii „Kanadyjskie wyprawy”. Czy możesz powiedzieć nam coś więcej o książce i o całej serii?

Susan Anne Mason: Cześć, Agnieszko! Miło mi Cię poznać. Książki z serii „Kanadyjskie wyprawy” powstały, ponieważ chciałam stworzyć serię, której książki nie byłyby ze sobą ściśle powiązane. Pokochałam serię „Mieć odwagę, by marzyć”, lecz czułam, że te książki należy czytać po kolei, co dla niektórych czytelników jest bardzo trudne. Tak więc seria „Kanadyjskie wyprawy” opowiada o trzech osobach, które spotykają się na statku płynącym z Anglii do Kanady, a każda z tych książek to historia jednej osoby, niezwiązana bezpośrednio z pozostałymi.

„Najlepsze chęci” opowiadają o Grace Abernathy, która odnajduje swoją owdowiałą siostrę, Rose, i jej małego synka. Grace planuje przekonać Rose, aby ta wraz z nią wróciła do Anglii, ale wszystko się zmienia, gdy docierają do niej tragiczne wieści, i wtedy jest zdecydowana zapewnić bezpieczeństwo swojemu siostrzeńcowi, Christianowi. Grace przybiera fałszywe nazwisko, by zostać nianią Christiana, i przenosi się do posiadłości Easton. Pracując jako niania dziecka, zupełnie niespodziewanie zakochuje się w Andrew Eastonie, prawnym opiekunie chłopca. Niestety, Andrew jest zaręczony ze swoją rozpieszczoną przyjaciółką, która z całą pewnością stanie się okropną macochą dla Christiana. Grace musi dołożyć wszelkich starań, aby chronić swojego siostrzeńca… i swoje serce.

AAR: Seria „Mieć odwagę, by marzyć” opowiada historie irlandzkiej rodziny O’Leary. Podobnie jak powyższa seria powieściowa, ta również stanowi beletrystykę historyczną. Co takiego zainspirowało Cię do pisania o Irlandczykach? Czy były to Twoje irlandzkie korzenie z obydwu stron Twojego drzewa genealogicznego?

SAM: Masz rację, Agnieszko! Moje irlandzkie pochodzenie znacznie wpłynęło na to, że zapragnęłam pisać o irlandzkiej rodzinie. Ponadto zawsze kochałam sagi rodzinne. Jedna z serii, którą uwielbiałam jako nastolatka to „The Thornbirds”, czyli opowieść o irlandzkiej rodzinie, która przeprowadziła się do Australii. W Kanadzie był też telewizyjny mini serial i co tydzień czekałam na niego, aby dowiedzieć się, co stanie się z Maggie. Niektóre wątki tej serii zainspirowały mnie do napisania „Irlandzkich łąk”.

AAR: Który z irlandzkich bohaterów jest Ci najbliższy i dlaczego?

SAM: Moją ulubioną postacią jest Rylan Montgomery, ale mogę też powiedzieć, że najbliżej czuję się związana z Brianny O’Leary. Jako młoda kobieta byłam do niej bardzo podobna – spokojna, zastraszana przez autorytety i zawsze pragnąca zadowolić ludzi żyjących wokół mnie. Tak więc droga Britanny do odnalezienia samej siebie i umiejętności ochrony siebie stała się tym, z czym naprawdę mogłam się identyfikować.

AAR: Przeczytałam w Internecie, że zanim opublikowałaś „Irlandzkie łąki” minęło dziesięć lat. Dlaczego?

SAM: To skomplikowane pytanie! Zaczęłam pisać dla zabawy, kiedy moje dzieci były małe, nigdy tak naprawdę nie zamierzając publikować. Napisanie jednej książki zajęło mi dwa lata (nawiasem mówiąc, to było okropne). Potem odkryłam grupę pisarzy z Toronto tworzących romanse*, zaczęłam uczęszczać na seminaria i wciągnęłam się w świat pisania. Wcześniej czułam się bardzo samotna, nie znając innych pisarzy. Zaczęłam uczyć się więcej o rzemiośle pisarskim i tak było dopóki moja praca nie okazała się wystarczająco dobra, aby wygrać konkurs i w ten sposób zwrócić uwagę redaktora z wydawnictwa Bethany House, który zaproponował mi umowę na trzy książki!


Wydawnictwo Dreams
tłum. Anna Pliś


AAR: Kilka tygodni temu przeczytałam „Spadkobiercę”. Byłam pod dużym wrażeniem tej książki. Myślę, że jest to najpiękniejsza książka łącząca wartości chrześcijańskie ze zwykłym ludzkim życiem. Co sprawiło, że napisałaś tę powieść?

SAM: Właściwie wpadłam na ten pomysł podczas badań nad przodkami. Dowiedziałam się, że mój prapradziadek pracował jako stajenny w stajniach należących do zamożnej angielskiej rodziny, której majątek nazywał się Stainsby House. W toku dalszych badań odkryłam, że ożenił się z jedną z podkuchennych pracujących w tej posiadłości i to sprawiło, że wyobraziłam sobie, jak mogłaby wyglądać ich historia miłosna. Pomyślałam, że fajnie byłoby napisać historię, w której bohaterowie pobraliby się już na samym początku książki (zamiast romansu, w którym para nie może być razem aż do samego końca), ale musiałam znaleźć sposób na podtrzymanie konfliktu pomiędzy nimi. A cóż może być lepszego, niż to, że stajenny zostaje spadkobiercą!

AAR: Dlaczego do fabuły swoich opowieści wplatasz wartości chrześcijańskie?

Wydawnictwo Dreams
tłum. Elżbieta Zawadowska 
SAM: Staram się, aby moje historie podnosiły na duchu, przynosząc światu Bożą nadzieję i bezwarunkową miłość. To wspaniale, gdy czytelniczka wysyła mi wiadomość, że moje słowa przemówiły do niej i dały jej nadzieję odnośnie do jej życiowej sytuacji. To daje satysfakcję.

AAR: Jak wspomniałam powyżej, Twoja pierwsza powieść, którą napisałaś jako nastolatka, została odrzucona. Czy mogłabyś powiedzieć nam, co stało się z tą książką?

SAM: Nic! Leży wysoko na półce w mojej szafie razem z tym odmownym listem! Zaczęłam ją pisać, gdy miałam dwanaście lat, a skończyłam, kiedy miałam około piętnastu. To był jeden wielki bałagan, ale za to świetna nauka!

AAR: Skąd czerpiesz informacje i pomysły do swoich książek?

SAM: Wiele razy trzon pomysłu stanowi życie mojej rodziny albo historia z gazety, a potem buduję wokół tego fabułę. Na przykład w przypadku drugiej części „Kanadyjskich wypraw”, „The Highest of Hopes”, zasadniczym pytaniem było życie mojej babci, która nigdy nie znała swoich rodziców. Jej matka zmarła przy porodzie i powiedziano jej, że jej ojciec umarł z powodu złamanego serca. Podczas swoich badań odkryłam, że nie umarł, a tak naprawdę ożenił się ponownie i miał kolejne dziecko. Zastanawiałam się, co zrobiłaby moja babcia, gdyby kiedykolwiek się o tym dowiedziała. Czy wróciłaby do Anglii, by znaleźć ojca i stawić mu czoło, czy udawałaby, że on nie istnieje? Tak więc moja bohaterka, Emmaline, robi to pierwsze, gdy dowiaduje się, że jej ojciec, o którym myślała, że nie żyje, ma się bardzo dobrze i mieszka w Kanadzie. Emmaline jest niepokorną kobietą i oczywiście przepływa ocean, aby go odnaleźć.

AAR: Jaka była najbardziej zaskakująca rzecz, której nauczyłaś się podczas tworzenia swoich książek?

SAM: Jak naprawdę trudne jest pisanie! I ile pracy zajmuje redagowanie i udoskonalanie opowieści, dopóki ta nie trafi do druku.

AAR: Czy dostajesz dużo wiadomości od czytelników? O czym mówią?

SAM: Niezbyt często dostaję wiadomości od swoich czytelników, ale ilekroć ktoś poświęci czas na skontaktowanie się ze mną, jestem bardzo wzruszona i z całą pewnością odpowiadam na jego wiadomość. Jak powiedziałam wcześniej, najbardziej satysfakcjonującą rzeczą jest otrzymywanie wiadomości od kogoś, kto naprawdę docenił pozytywne przesłanie moich książek.

AAR: Piszesz także romance współczesne. Mam na myśli serię „The Rainbow Falls” i książkę zatytułowaną „Healing The Widower’s Heart”. Żadna z nich nie została jeszcze opublikowana w Polsce. Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej o tych książkach?

SAM: Książki te zostały wydane w Stanach Zjednoczonych przez niewielkie wydawnictwo i wątpię czy zostaną przetłumaczone. Ale nigdy nie wiadomo. Skupiają się one wokół mieszkańców małego fikcyjnego miasteczka Rainbow Falls w Północnej Dakocie. Pierwsza bohaterka, Lily, ucieka przed trudną przeszłością. Jej nowy gospodarz, Nick, okazuje się mężczyzną honorowym, czego Lily nigdy wcześniej nie doświadczyła. Trudno jest jej mu zaufać, ale kiedy dowiaduje się, że Nick myśli o zostaniu pastorem, wie, że nigdy nie będzie dla niego wystarczająco dobra.

„Healing The Widower’s Heart” to książka w rodzaju harlequina, o wdowcu i jego małym synku, który nie może uciec od smutku, oraz o młodej opiekunce, która pomaga im wyleczyć się z przygnębienia. To była jedna z moich ulubionych książek!

AAR: Ciekawi mnie, w jaki sposób piszesz? Czy w pisaniu bardziej kierujesz się logiką czy intuicją, albo łączysz ze sobą te dwie rzeczy? Proszę, opisz swój proces tworzenia.

Wydawnictwo Dreams
tłum. Elżbieta Zawadowska
SAM: Powiedziałabym, że jest to połączenie obydwu tych kwestii. Muszę przedstawić swoim wydawcom zarys każdej książki, zanim zaproponują mi umowę. Zwykle współpracuję ze swoim osobistym krytykiem i intensywnie myślimy o tym, co może się wydarzyć w każdej książce. Kiedy mam już ogólny zarys każdej opowieści, wysyłam ją do swojego wydawcy. Jednak… kiedy zacznę pisać, robię to bardziej intuicyjnie i wiele razy moje postacie odmawiają współpracy z moim zarysem (śmiech). Opowieść zazwyczaj kończy się zupełnie inaczej niż ta, od której zaczęłam.

AAR: Jakie cele i założenia przyświecały Twoim książkom i czy czujesz, że je osiągnęłaś?

SAM: Moim celem było danie ludziom historii podnoszących na duchu, dających nadzieję na przyszłość. Jak również oznajmienie im, że Bóg ich kocha bez względu na wszystko. Chciałam też pisać wspaniałe historie miłosne ze szczęśliwymi zakończeniami! Ogólnie rzecz biorąc, czuję, że to osiągnęłam.

AAR: Czy są jakieś ludzkie historie, które poznałaś podczas zbierania materiałów do książek? Czy mogłabyś się nimi podzielić?

SAM: Większość swoich badań prowadzę w Internecie i podczas zwiedzania niektórych miast mających związek z moją książką. Tak naprawdę nie spotykam się z ludźmi. Wybacz!

AAR: Jaki jest Twój kolejny projekt? Czy pracujesz nad nową książką?

SAM: Pracuję nad nową trzyczęściową serią zatytułowaną „Redemption’s Light”. To opowieść o młodej kobiecie, żyjącej w 1941 roku, która chce otworzyć klinikę położniczą dla niezamężnych matek. Pierwsza książka nosi tytuł „Heaven For Her Heart” i powinna ukazać się późną jesienią 2020 roku.

AAR: Susan, bardzo dziękuję Ci za tę interesującą rozmowę. Czy jest coś, co chciałabyś dodać lub powiedzieć swoim polskim czytelnikom?

SAM: Tylko to, że jestem wdzięczna za miłość i wsparcie, jakie od Was otrzymuję! Jestem wdzięczna Wam wszystkim!



Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose




Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here.










Chodzi o grupę The Toronto Romance Writers, która powstała w 1986 roku i zrzesza autorów tworzących każdy rodzaj romansów: historyczne, współczesne, futurystyczne, paranormalne i z wątkiem sensacyjnym. (przyp. tłum.).






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.